+48 58 552 83 70 Jesteśmy do Państwa dyspozycji!
Alexander – producent gier i zabawek edukacyjnych dla dzieci

Dlaczego dziecko słyszy, ale nie słucha, co się do niego mówi?


W wielu rodzinach niemal codziennie dochodzi do konfliktów związanych z brakiem reakcji dziecka na kierowane do niego słowa. Nie ma wady słuchu, a zachowuje się, jakby nie odbierało dźwięków (przynajmniej ludzkiej mowy, a już szczególnie – rodzicielskiej!).

Radzę się wtedy zastanowić w pierwszej kolejności, na jakiej podstawie jesteśmy tacy przekonani, że dziecko nas usłyszało? Bo w pomieszczeniu nie było konkurencyjnych źródeł dźwięków? Bo mówiliśmy głośniej, niż bohaterowie oglądanej przez dziecko kreskówki? Bo przecież mówimy o czymś obiektywnie ważnym?

Ale przecież perspektywa dziecka jest inna od naszej – dysponuje innymi informacjami, towarzyszą mu inne myśli i przeżycia,  co innego ma dla niego podstawowe znaczenie. A tak już jest (i nie tylko w odniesieniu do dzieci), że przeżywane przez nas emocje działają jak filtr rozstrzygający o tym, które z bodźców ze świata zewnętrznego zyskają naszą uwagę. Dziecko pochłonięte jakąś aktywnością (prowadzeniem wyimaginowanego wyścigu czy przygotowywaniem obiadu dla misiów) może naprawdę nie usłyszeć dźwięków nie związanych z tym, czym jest aktualnie pochłonięte.

Część dorosłych często popełnia wobec dzieci błąd polegający na niemal nieustannym kierowaniu do nich potoku słów i wypowiedzi, nie związanych z tym, co robi dziecko – np. „Co, znowu budujesz z klocków? Może byś lepiej pokolorował ten rysunek? Przecież to taka ładna kolorowanka! A w ogóle to trzeba by wyjść na dwór! Ale tyle mam jeszcze do zrobienia w domu”.

Zadają też dziecku pytania, ale wcale nie oczekują na nie odpowiedzi, bo natychmiast kontynuują swoje słowa. Dziecko wobec powtarzania takich sytuacji dochodzi do wniosku, że właściwie to nie warto słuchać tej osoby, a jeśli będzie miała do powiedzenia coś istotnego, to przecież powie o tym nie jeden raz, a kilkukrotnie. A z nie słuchania rodzica (czy nie reagowania na jego słowa) nic nie wynika, nie ma to żadnych konsekwencji.

 

Jeśli nie chcemy irytować się, że dziecko nas nie słucha, zadbajmy o kilka spraw.

Po pierwsze zanim wypowiemy do dziecka zdanie (pytanie czy prośbę), zorientujmy się, co aktualnie robi dziecko. Nie lekceważmy jego czynności – dajmy znać, że widzimy, iż jest czymś zajęte („Widzę, że przebierasz lalkę – jak skończysz, będę miała dla ciebie propozycję”).

Zanim zaczniemy mówić, upewnijmy się, że pozyskaliśmy dziecka uwagę – np. wypowiedzmy jego imię i poczekajmy, aż zwróci do nas głowę i popatrzy na nas; czasem trzeba stanąć czy kucnąć w odpowiednim miejscu. Stosujmy (jeśli potrzeba) tzw. zapowiadacze – „Kuba, za chwilę chcę ci coś powiedzieć” czy „Posłuchaj mnie teraz, Kasiu”.

Jeśli chcemy zaangażować dziecko w jakąś inną czynność, uprzedźmy je o tym i zapowiedzmy, że za określony czas (jak skończy ubierać lalę albo jak obejrzy do końca ten odcinek „Psiego patrolu” – no, chyba że dziecko wynegocjuje jeszcze jeden odcinek!) trzeba będzie się oderwać od aktualnej czynności.

Zachowajmy się elastycznie (najczęściej trzy minuty nie mają wielkiego znaczenia – pozwólmy dziecku dokończyć zaczętą czynność), ale nie zgadzajmy się na kilkukrotne odkładanie i odwlekanie. Spokojnie, bez krzyku, ale stanowczo,  wkraczamy i doprowadzamy do zmiany sytuacji.

Zamiast „Ile razy mam ci mówić, że masz już sprzątać zabawki!) mówimy „Ja zbiorę wszystkie klocki, a ty ustaw teraz autka na półce). Ociąganie się powinno doprowadzić do odczucia przez dziecko negatywnych tego skutków – np. krótszego czasu przeznaczonego na wieczorną wspólną lekturę.

 

Autor tekstu
dr Aleksandra Piotrowska